Polskie Centrum Samochodowych MMO

Grozononkus - wywiad ze zwycięzcą

Grozokonkurs

W ramach dalszego ciągu nadrabiania zaległości tym razem na pierwszym planie Grozokonkurs i wywiad z Isabelle. "Grozo" to zawody, których formułę wymyślił adamsky73, następnie podjął się ich organizacji, a także był fundatorem nagrody głównej (jak i wszystkich nagród w poszczególnych etapach). Formuła była prosta: walczymy na jednej trasie, co tydzień zmieniając grupę na o 1 niższą (z A1 doszliśmy do A5). Najlepsi zapewniali sobie miejsce w finale, a stawkę uzupełniło 2 lucky loserów oraz organizator w roli kamerzysty. Finał odbył się na innej trasie, "Sandał do dechy", znanej jeszcze z części pierwszej TDU jako "Śladami palm". Swoim rywalom żadnych szans nie dal Izek aka Isabelle - bezdyskusyjnie najlepszy zawodnik całych zawodów. Zapraszam serdecznie na autoryzowany wywiad ze zwycięzcą tego oryginalnego tournamentu - Marcinem.

1. Który etap było Ci wygrać najłatwiej, a przy którym najbardziej się namęczyłeś?

Naprawdę ciężko byłoby wskazać etap, który mógłbym nazwać łatwym, bo w każdym musiałem nieźle się spiąć na dośrubowanie wyniku. Szczególną chrapkę na zabranie mi pierwszego miejsca zawsze miał Galapagos i jeśli miałbym wskazać najtrudniejsze wyzwanie to byłoby to zwycięstwo w "jego" RUF Rturbo. Nie mniej walczyłem z początkowo nieusłuchanym Astonem DBS, reszta można powiedzieć poszła dość gładko, wręcz zaskakująco. Trasa była jedna, a początkowe etapy wypracowały mi tor jazdy, jednakże każde auto wymagało stosownej ilości podejść.

2. Dużo problemów stwarzało Ci przestawianie się na coraz to inne auto na tej samej trasie?

Nie, w zasadzie im dalej w las tym było prościej. Sądzę, że to kwestia dopracowania trasy, ale też faktu, że stopniowo osiągi aut malały. Każdy chyba przyzna, że łatwiej jest okiełznać RS5 niż takie Bugatti Veyron, przynajmniej moim zdaniem tak jest.

3. Jak znalazłeś w sobie motywację, by wygrać każdy etap, mimo że udział w finale zapewniłeś sobie już po pierwszej turze?

Myślę, że bardzo kuszące były sowite nagrody, jakie fundował Organizator. Może i wyjdę na materialistę, ale jak wiadomo głowa od przybytku nie boli, pieniądze w TDU zarabia się dość ciężko, a tutaj za każdym razem miałem możliwość powalczenia o okrągły milion. Ktoś powie, że w MCW często walczy się o dużo wyższe sumy, ale każdy wie jak ciężko jest o uczciwych graczy w wyzwaniach publicznych. Ba, nawet nam się trafił jeden "podmieniacz".

4. Naprawdę tylko okrągły milion Cię przyciągał? Na dobrą sprawę pieniądze w TDU 2 w pewnym momencie przestają być przydatne, a Ty zdaje się już masz kilka niezłych posiadłości i niejedno ekskluzywne auto?

Hej, nie zapominaj o tysiącu Tokenów, haha! Imprezka miała naprawdę atrakcyjną formułę: żadnych kar, minimum oczywistych zasad a poza tym po prostu "kto pierwszy ten lepszy" - bardzo przypadło mi to do gustu i wiedziałem, że zabawa będzie przednia, bo zgłosiło się dużo osób. Nie jest to więc do końca tak, że chodziło mi tylko o powiększanie majątku. Owszem moja ówczesna postać nie narzekała na braki w dobrach materialnych, jednak hojne wynagrodzenie podkręcało rywalizację - wydrapać przeciwnikowi sprzed nosa pieniążki to też jakaś uciecha.

5. Kogo najbardziej obawiałeś się w pojedynku finałowym?

Moim głównym zmartwieniem był Galapagos. Wiedziałem, że zdecydowana większość finalistów wybierze 458, ale on na 100% Rturbo. Zdecydowanie przyjemniej prowadzi się ten pierwszy pojazd, ale przewaga osiągów jest po stronie "Prosiaka" i sadzając za jego sterami świetnego kierowcę jakim jest Andrzej miałem gotowe podstawy, by trząść portkami. Normalnie bardzo bałbym się też Ciebie, niestety (albo stety?) nie przygotowałeś należycie, co nie omieszkałem wykorzystać.

6. Nie wydaje Ci się, że przewagę Rturbo dałoby się zniwelować na pierwszym okrążeniu, czy uważasz, że na trasie finałowej Porsche jest po prostu lepsze od Ferrari?

To dość podchwytliwe pytanie, wszystko zależy bowiem kto prowadzi Rturbo. Odpowiem więc tak: jeśli porównać moje czasy w jednym i drugim aucie to w 458 zniwelowałbym przewagę klona Isabelle w RUF'ie, jednakże nie wiedziałem czego spodziewać się po Galapagosie i wybrałem auto, w którym po prostu robiłem szybkie i co ważniejsze powtarzalne okrążenia. Gdybym jednak miał obstawić to sądzę, że mistrzowsko wytrenowany w manualnej przekładni RUF byłby na Sandale nie do dojścia w 458.

7. Jak czułeś się na finałowej trasie i na ile odpowiadała Ci grupa A2 pojazdów, w których finał się odbył?

Początkowo niepewnie, przetrenowałem naprawdę dużo czasu i sam tym sposobem narzuciłem na siebie sporą presję. Wzrosła tym bardziej, że Galapagos gnał do przodu jak szalony i chyba tylko fakt jego wypadku już na pierwszym okrążeniu zredukował to ciśnienie. Od tej pory nie musiałem już jechać na granicy ryzyka i mogłem na spokojnie wykorzystać różnicę w przygotowaniu do wyścigu. Ferrari 458 z pewnością bardzo mi w tym względzie pomogło, ale sądzę, że każda grupa pojazdów staje się naszym sprzymierzeńcem po odpowiednim treningu.

8. Nie obawiałeś się wielkiego finału w deszczu? Byłeś przygotowany na trudne warunki atmosferyczne czy raczej nastawiałeś się na suchy tor?

Ciężko trenowałem i pokonywałem tę trasę nawet w moich snach niczym Bunta Fujiwara, jednak nigdy bym nie użył terminu "jestem przygotowany". Ciągle czułem niedosyt, ciągle potrafiłem popełniać błędy, tracić ułamki, a nawet całe sekundy. Dlatego już suchej nawierzchni się obawiałem, deszczu jeszcze bardziej. Starałem się wykorzystać każdą szansę na przejazd w warunkach ograniczonej przyczepności ale sądzę, że opady sporo by namieszały w moim przejeździe. Na całe szczęście Adam nie miał jeszcze dopracowanych technik szamańskich i cały wyścig "guma się trzymała".

9. Jak oceniasz organizację zawodów i atrakcyjność formuły przygotowanej przez adamsky'ego73?

Uważam, że Adam spisał się znakomicie w roli Organizatora. Formuła zawodów była jasna i prosta, a co ważniejsze - znakomicie funkcjonowała. Chociaż niektórym przeszkadzał fakt jednej trasy, ja bawiłem się znakomicie, bo uważam ją za jedną z topowych tras TDU. Atrakcyjność na pewno zwiększał fakt ciekawych nagród zarówno w formie wirtualnej, jak i rzeczywistej, także z pewnością było o co walczyć. Pozostaje życzyć nam wszystkim więcej tego typu imprez.

10. Chciałbyś Grozo2, czy uważasz, że turniej był świetny i pasjonujący, ale jednorazowy?

Turniej był świetny, pasjonujący. Potencjał Grozostrady został chyba jednak wyczerpany. Wszyscy objeździli się z trasą i sądzę, że głównie z tego powodu nie byłyby to już tak emocjonujące zawody jak w pierwszym podejściu. Świetnie natomiast byłoby zobaczyć podobną imprezę w innej scenerii i chyba nie jestem odosobniony w tej opinii. Póki co imprez na forum ostatnio dostatek, ale kto wie, może kiedyś?

Serdecznie dzięki Ci za wywiad.

Również serdecznie dziękuję za wywiad i życzę wszystkim wielu sukcesów w kolejnych imprezach na forum. 

 

Z Isabelle - zwycięzcą Grozokonkursu - rozmawiał Siemkins


Bonus: Finał live okiem Organizatora