Polskie Centrum Samochodowych MMO

Bezpośrednie wyzwania

TDU

W założeniu twórców Test Drive Unlimited wszystko było ładnie i pięknie. Masz ochotę na pojedynek „oko w oko”? - nic nie stoi na przeszkodzie, by zmierzyć się z innym graczem. Mrugasz światłami swojemu potencjalnemu oponentowi, co równoważne jest z wyzwaniem go na pojedynek. On odmrugując akceptuje wyzwanie.

Wyścig rozpoczyna się dokładnie w miejscu, gdzie przed chwilą staliście. Jedna z osób wybiera trasę o długości max 5.3 km, ale nie krótszej niż 1.6 km (trasę gracze wybierają naprzemiennie, jednak rozpoczyna ten, kto rzucił wyzwanie, a nie ten, który zaakceptował). Pojedynek odbywa się w izolacji (nikt z zewnątrz nie może do niego dołączyć) wraz z ruchem ulicznym. Wygrywa ten, kto pierwszy dojedzie do mety - nie ma żadnych punktów kontrolnych po drodze, jest jedynie sprint z punktu A do B.

W zależności od stawki, jaką mają ustawione strony pojedynku, zwycięzca inkasuje tyle, ile przegrany traci (max 10.000 $). Wygrany pnie się w górę w specjalnym rankingu dopisując na swoje konto punkty, natomiast z konta przegranego zabierane są punkty i spada on w rankingu bezpośrednich wyzwań. Do tej pory mamy wszystko jak w klasycznym westernie: pojedynek dwóch (lub więcej) zainteresowanych stron, gdzie każda chce dowieść swej wyższości nad przeciwnikiem. Czysto, sportowo, fair play. Niestety odsetek takich pojedynków jest niski, bowiem bardzo często spotkać można wiele nadużyć, a nawet pogwałcenia wszelkim obowiązujących w cywilizowanym świecie zasad (i nie jest istotne, że to świat wirtualny).

 

Nadużycia

Najczęściej spotkać się można z dwoma rodzajami nadużyć. Pierwszym z nich jest pojedynek w różnych pojazdach. Jeśli są one na porównywalnym poziomie i w miarę zbliżone osiągami jeszcze tragedii nie ma. Często jednak zdarza się tak, że odbywając sobie spokojną przejażdżkę w jakimś wygodnym i stonowanym pojeździe dogania nas jakiś jeździec bez głowy i samemu będąc w super sportowym wozie rzuca nam wyzwanie. Oczywiście możemy je odrzucić, jednak to raczej nikogo nie zniechęca. Rzuci nam wyzwanie jeszcze raz i jeszcze i jeszcze… Najczęściej jedynym sposobem na takiego natręta jest albo izolacja (jeśli jedziemy akurat z naszymi znajomymi) albo zmiana lokalizacji.

Innym nadużyciem o podobnym charakterze jest rzucanie wyzwania komuś jadącemu w trybie Hardcore, podczas gdy samemu jest się w zwykłym trybie. Czasem dzięki różnicy w pojazdach i jednoczesnej różnicy w trybach gry szala może się wyważyć, to jednak praktyka pokazuje coś zupełnie innego. Atakowani są gracze nie dość, że w słabszych samochodach to jeszcze w trybie HC. Rozwiązaniem jest - podobnie jak w poprzednim przypadku - izolacja bądź zmiana miejsca przebywania.

 

Zachowania naganne

Bez wątpienia jednym z takich zachowań są tzw. tarany, czyli celowe dążenie do spowodowania kraksy u przeciwnika. Ktoś taki będzie próbował zostawić Cię na słupie, drzewie, zepchać do wody czy przydusić do barierki. Przez takim chamskim zachowaniem niestety nie ma obrony (poza szybkim odczytaniem intencji przeciwnika i skutecznymi unikami). Najlepiej zapamiętać nick takiego jegomościa i nie ścigać się z nim więcej. Nie dość, że tracimy czas, miejsce w rankingu, pieniądze to jeszcze nerwy.

Innym karygodnym zachowaniem są ucieczki z wyścigów. Najczęściej decydują się na nią Ci, których zostawimy za sobą na trasie wyścigu, oni z kolei nie widząc szans na wygraną, jak gdyby nigdy nic, wychodzą z wyścigu. Ty musisz wyścig dojechać, ale na mecie nie czeka na Ciebie ani awans w rankingu ani pieniądze. Ucieczki z wyścigów w TDU niestety uchodzą bezkarnie.

Co ciekawe tacy „zawodnicy” nie uciekają, gdy prowadzą bądź są blisko nas. I to jest jedyna obrona przed takimi typkami: trzymać ich bardzo blisko, a nawet dać im prowadzić, by pod koniec wyścigu ich wyprzedzić. Sposób ten wymaga sporych umiejętności, opanowania i wiary/przekonania we własne możliwości. Na jego korzyść przemawia to, że jest chyba jedynym sposobem na wygranie z takim oszustem i to sposobem naprawdę skutecznym (sam sprawdzałem, działa).

Ostatnim, ale najbardziej perfidnym i wyrafinowanym oszustwem są cheaty, które (po ich włączeniu) zatrzymują czas. Wyścig przebiega niby normalnie, Ty przyjeżdżasz na metę pierwszy, zadowolony z siebie i wygranej. Po chwili okazuje się, że Twój przeciwnik, mimo że skończył daleko za Tobą, wygrywa wyścig inkasując forsę i spychając się w rankingu. Niestety przed takim zachowaniem nie ma skuteczniej obrony, poza jednorazową przegraną. Należy zapamiętać nick takiego koleżki i unikać jak ognia (poniższe zdjęcie pochodzi z wyścigów multiplayer, jednak doskonale oddaje to, o czym mówi ten fragment - zasada działania jest identyczna).

Istnieją także inne cheaty, np. zwiększające prędkość czy przyspieszenie, wówczas albo zostajesz pozbawiony szans na wygraną na samym początku po odrzutowym starcie Twojego oponenta albo gdy wydaje Ci się, że bezpiecznie prowadzisz, w ciągu sekundy tracisz pozycję lidera w wyścigu.

Tylko mentalne mizeroty charakteryzują takie postawy, niestety są często spotykane na O’ahu. Narodowość nie ma tu znaczenia, choć niektórzy wskazują, że nasi wschodni sąsiedzi są bardziej predestynowani do takich zachowań. Prawda niestety jest taka, że w/w postawy nie są obce ani Polakom, ani Niemcom ani Amerykanom i postępują tak zarówno kobiety, jak i mężczyźni W olbrzymiej większości przypadków jest tak, że w wirtualnym świecie jesteśmy tacy sami, jak w rzeczywistym (w dużym uproszczeniu). Ot, taka smutna prawda na zakończenie…